Yeasayer to niewątpliwie objawienie ostatnich kilkunastu miesięcy. Właśnie ukazał się drugi album kwartetu pt. „Odd Blood”. Magazyn Clash nazwał go „popowym albumem, który każdy powinien puszczać bardzo głośno i być z tego dumnym”, a Rolling Stone uznał ich za „pionierów sceny, która odmawia jednoznacznej deklaracji, czy wybrać eksperymentalne przygody, czy czystą popową przyjemność”.
Muzyki Yeasayer nie da się łatwo określić - elektronika i disco łączy się z rockiem, a psychodeliczne klimaty świetnie komponują się z wpływami afrykańskimi i bliskowschodnimi harmoniami. Być może to efekt szerokich zainteresowań członków zespołu (jako inspiracje wymieniają Davida Bowie, Wu Tang Clan i Fleetwood Mac), a być może to wpływ nowojorskiego Brooklynu, który muzycy obrali sobie za siedzibę. Jak wiadomo, w ciągu ostatnich lat to właśnie tam powstaje najwięcej ciekawych projektów muzycznych z MGMT na czele. Ze swoim otwartym stylem Yeasayer wpisują się znakomicie w panteon nowojorskiej alternatywy, niedaleko im przecież do LCD Soundsystem czy Sonic Youth.
Bez reklam, własnymi środkami, wykorzystując siłę swojej muzyki i z pomocą jednoosobowej wytwórni członkowie Yeasayer sprzedali dziesiątki tysięcy debiutanckiego albumu „All Hour Cymbals”. Dzięki swojemu unikalnemu stylowi Yeasayer uwielbiani są po obu stronach oceanu. W ciągu swojej krótkiej historii zdołali już zagrać na takich festiwalach jak Glastonbury i Roskilde czy Lollapalooza, a także pojawić się w popularnych i prestiżowych programach telewizyjnych, takich jak „Later… with Jools Holland”, czy „Late Night with Conan O’Brien”. Do ich fanów należą członkowie Coldplay oraz Beck.
Komentarze