zarejestruj się
Publikuj koncerty, zdjęcia, komentarze.

Coldlight Project

wykop.pl
Historia zespołu Coldlight Project rozpoczęła się ponad dekadę temu. W roku 2000 miał nastąpić koniec świata, lecz zamiast rogatej bestii zmartwychwstał zespół Vespera. Z jego składu początkowego pozostał Marcin (gitara) oraz Dominik (bass). Po niedługim czasie do ich grona dołączył jeszcze Łukasz (klawisze) oraz Mariusz (perkusja). Na końcu skład uzupełnił pierwotny wokalista Vespery, Konrad. W tym czasie chłopaki pogrywali sobie jakiś czas. Jednak z jego upływem zauważalna była także powoli zachodząca metamorfoza muzyczna. Zamiast black metalu zespół tworzył muzykę którą od biedy można było określić jako akustyczną wariacją ciężkich brzmień. Powoli również zaczęło dochodzić do różnic na tle muzycznym pomiędzy członkami Vespery. Efektem tego było odejście ze skład Konrada. Po pewnym czasie na jego miejsce został przyjęty Ian Grey. W tym składzie Vespera dała parę koncertów, mniej lub bardziej udanych. Do tych drugich należy zaliczyć występ na cyklicznie odbywającej się imprezie "Mistyczna Noc" w katowickim "Mega Klubie". Ten koncert zapadł w pamięć zespołu na długo z dwóch powodów. Pierwszym z nich był fakt, że po raz pierwszy zespół zagrał jako gwiazda wieczoru (choć na plakatach miał grać drugi z kolei). Drugim powodem był to, że po koncercie zespół poznał swoją pierwszą fankę będącą w wieku mocno balzakowskim (i wysokoprocentowym). To traumatyczne przeżycie natchnęło chłopaków i postanowili udać się do Białegostoku w celu zarejestrowania stworzonego do tej chwili materiału. Był rok 2001... Do studia Hertz wszedł zespół Vespera a wyszedł Coldlight Project. Weszli z trzema gitarami (dwie własne, jedna pożyczoną) a wyszli z jedną (pożyczoną) bo nie mieli, z pewnych wynikłych niespodziewanie komplikacji, czym zapłacić za studio. Po pełnej przygód podróży powrotnej z dwoma przesiadkami zespół Coldlight Project po raz pierwszy w historii postawił swoje stopy (sztuk dziesięć) na wspaniałym radomszczańskim peronie kolejowym. Po powrocie ze studia zespół wziął wolne na jakiś czas (trudno gra się bez gitar). Po zapłaceniu za studio, odzyskaniu gitar oraz otrzymania ich pierwszego materiału "Enigme" zespół wrócił do pracy. Jednak jakies fatum krażyło nad zespołem. W niedługim czasie odszedł kolejno Dominik, a następnie Łukasz. Na miejsce Łukasza został przyjęty Jan Dj. Rola basisty zespołu Coldlight Project była obsadzana wielokrotnie, lecz żadna z osób na tym stanowisku nie wytrwała długo w zespole. Coldlight Project działał jeszcze jakiś czas. Zagrał między innymi podczas otwarcia Muzeum W Radomsku oraz na X-cio leciu łódżkiej formacji Sacriversum, na jubileuszu tym wystąpiły także zespoły Neolithic i Fall Out. Jednak po pewnym czasie Marcin stwierdził, że ma już dość i Coldlight Project zagrał pożegnalny koncert w Miejskim Domu Kultury, patrząc z perspektywy czasu była to bardziej impreza pożegnalna niż koncert. Jednak jak czas pokazał ciężko jest zgładzić taki twór jakim jest Coldlight Project. Po paru latach, bestia narodzona w roku milenijnym znów uniosła swój gotycki łeb... Artur, weź dokończ. Mi w gardle zaschło i z chęcią się piwa napiję. Rok 2009 to dla zespołu Coldlight Project bardzo ważny rok jeśli chodzi o sprawy personalne w składzie jak i postrzeganie samej muzyki. Jest czwarty miesiąc roku 2009ego. Marcin Dziadkiewicz (gitara) powołuje do życia po raz drugi swoje dziecko Coldlight Project. Wykonuje więc niepewny lecz pełen nadziei telefon do Janusza Stolarczyka (klawisze) i pyta w owym telefonie: - Janusz ? Jesteś gotowy? - Ej stary człowieku na co? - Janusz startujemy jeszcze raz, nie mogę już tak żyć. Janusz Stolarczyk vel Jan Dj nie wiedział co się dzieje, po chwili zastanowienia powiedział, że da odpowiedz w ciągu dwóch tygodni i tak też się stało. Jak wspomina Janusz: „okres tych dwóch tygodni był dla mnie bardzo trudny... Jednak pomyślałem co będę robił w domu?!" Jan Dj zgodził się wejść kolejny raz do kapeli i tak oto historia Coldlight Project zaczyna rysować się od nowa.... Sala prób zespołu graniczyła wtedy z innym zespołem w którym grali Ati i Damian. Po jakimś czasie zagłuszania się nawzajem chłopaki postanowili zobaczyć co dzieje się u nich za ścianą i zaczęli wpadać częściej na próbę do Coldlight Project niż do siebie (wyjątkiem był Ati który z prób obu zespołów wybierał najczęściej grilla ze znajomymi). Po paru próbach okazało się iż chłopaki tak się kochają, że będą grać ze sobą do końca życia. Jednak problemem było znalezienie odpowiedniego basisty. Pewnego dnia pojawił się Norbert (tak brzmiało jego imię) i na dłuższy czas objął tę funkcję. W nowym składzie zespół pracował nad nowym materiałem. W międzyczasie, w odpowiedzi na marną sytuację koncertowo - muzyczną w mieście Radomsko zrodził się pomysł stworzenia własnego festiwalu ROCK/METAL Fest. Pierwsza edycja owego festiwalu odbyła się 9 maja 2009 roku. To właśnie na pierwszej edycji ROCK/METAL Fest miał miejsce pierwszy koncert Coldlight Project w nowym składzie. Nastepne koncerty miały miejsce kolejno w Warszawie (No Mercy , Metal Cave) , Częstochowie (Zero), oraz na drugiej edycji ROCK/METAL Fest (sierpień 2009r). Jak czas pokazał, występ na festiwalu był ostatnim z Norbertem w składzie zespołu. Nastąpiły dni ciemne i chłodne.... .... co akurat zespołowi było na rękę ze względu na sprzyjający klimat do tworzenia muzyki. Chłopaki tak się rozpędzili, że mimo braku basisty zagrali 31 października koncert na Underground Happy Helloween w pubie Noworadomsk. Zostali tak ciepło przyjęci przez zgromadzoną publikę że dwie osoby przeleciały przez barierki oddzielające zespół od publiczności przy okazji pozbawiając zespół zasilania. Pojawiła się Ona.... Paulina... pojawiła się w zespole nagle i również nagle zniknęła po zaledwie jednej próbie. Przez pół roku, mimo usilnych starań, nie udało się z nią nawiązać kontaktu. Po tym smutnym i jakże bolesnym okresie (który udało się przeżyć tylko dzięki silnym środka antydepresyjnym, hektolitrom wódy oraz kilogramom koksu), udało się wznowić z nią kontakt. Efektem tego bliskiego spotkania było pozostanie Pauliny na stałe w zespole. Kolejnym trybikiem wieńczącym konstrukcję zespołu był Piotr zwany Grochem. Jest on osobą dość młodą, w średnim wieku posiadającą wiele nałogów wśród których seksoholizm jest najmniejszym z nich. Jednak mimo tych wszystkich wad, oraz zamiłowań do multiefektów gitarowych objął on posadę basisty. Dzień po walentynkach zespół napełniony miłością jak również innymi emocjami, niekoniecznie związanymi z dniem poprzednim wszedł do Częstochowskiego MP studio aby nagrać promo CD ,,Sweet girls never say no".

Komentarze

Nikt jeszcze nie dodał komentarza. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz